
- Oh.. tylko spójrz! Są tacy zakochani i cieszą się swoją obecnością - rzekła brunetka wskazując na stare małżeństwo siedzące na ławce.
- Tak. To na prawdę wspaniałe - odparł brązowooki młodzieniec, po czym chwycił jej bladą i delikatną dłoń - Wiesz Alice.. my też tak będziemy wyglądać za 30 lat. Będziemy siedzieć na ławce z wyrytymi inicjałami "B+A=♥", jedną dłonią, będę mocno ściskał Twoją dłoń, drugą obejmę Cię najmocniej jak Tylko będę umiał. Ty oprzesz głowę na moim ramieniu, będziesz się wsłuchiwać w mój cichy oddech, następnie ja wtulę twarz w Twoje siwe włosy. Będę Ci szeptał do ucha "Kocham Cię" w każdym języku świata, będę też śpiewał Ci piosenki, o tym, jak bardzo Cię kocham i potrzebuję, które napiszę tylko i wyłącznie dla Ciebie. - powiedział patrząc głęboko w jej intensywnie zielone oczy. Na jego twarzy widniał ciepły uśmiech.
- A ja, będę słodko muskać Twój zmarszczony policzek, bawiąc się przy tym Twoimi białymi włosami. Będziemy razem obserwować, jak nasze wnuki karmią gołębie przy fontannie - dodała Alice nie odrywając oczu od bruneta. - Kocham Cię - dodała po chwili.
- Nie umiałbym żyć bez Ciebie. Na prawdę. Umrę razem z Tobą - oznajmił poważnym tonem chłopak i otarł łzę która spłynęła po jej policzku.
- A więc nigdy nie umrę - odparła ze wzruszeniem i zatonęła w jego czułych ramionach.'
"Alice żyje ostatkiem sił, ale jeszcze żyje. W ciągu dnia wesoła, roześmiana obcuje ze światem. Nikt jednak nie wie, że gdy słońce już zajdzie, że gdy wraca do pustego domu, uśmiech stopniowo zanika, jej twarz blednie, wracają do niej stare wspomnienia, które ją wykańczają, ale nie może się ich wyrzec, po zmarszczonym policzku spływają nowe, świeże, wypełnione po brzegi resztkami bezsensownej miłości łzy. Stare, zmarszczone ręce drżą odpalając kolejnego papierosa. W przeraźliwej ciszy pokoju, można usłyszeć głośne, rozpaczliwe bicie serca.
Oddychając dławi się powietrzem, jakby chciała zabrać z niego jak najwięcej. Nie ma nikogo, jest sama i samotna. Kiedyś głód towarzystwa próbowała zwalczyć narkotykami. Była narkomanką, może nadal wgłębi siebie nią jest. Nigdy nie przypuszczała, że tak może wyglądać jej życie. Nawet w najgorszych koszmarach, nie śniła, że będzie niewolnikiem samotności, używek i lęków, które się w niej budzą, każdej samotnej nocy. Mimo bólu wspomnień, lubi patrzeć na stare zdjęcie chłopaka, leżące na stoliku nocnym. Często o nim myśli.. a nawet częściej niż często. Jest z nim myślami przez cały ten czas. Wyobraża sobie, jakby wyglądało teraz ich wspólne życie, jacy by byli szczęśliwi, gdyby nie pozwoliła mu odejść. Modli się za niego każdej nocy i każdego poranka. Prosi Boga, by dał mu w życiu to co najlepsze.. jemu i jego żonie, dzieciom, wnukom. Ma nadzieję, że on też czasami o niej myśli.
Alice nienawidzi swojego życia. Każdy nowy dzień, nie jest wcale taki nowy, bo zaczyna się i kończy zawsze tak samo jak wczorajszy. Każde otwarcie oczów jest aktem odwagi. Tak bardzo chce umrzeć, ale wie, że nie może, przecież 30 lat temu on powiedział: "Nie umiałbym żyć bez Ciebie. Na prawdę. Umrę razem z Tobą ."

`Trochę dużo czytania , ale spoko ;))
OdpowiedzUsuń